Czy to naprawdę znaczy, że sobie nie radzisz?
Są takie momenty w życiu, kiedy zaczynamy mieć wrażenie, że coś się w nas zatrzymało.
Budzisz się rano zmęczona, mimo że spałaś całą noc. Coraz trudniej cieszyć się rzeczami, które kiedyś sprawiały Ci przyjemność. Praca, która dawniej była po prostu częścią życia, zaczyna być źródłem napięcia. Relacja się rozpada.
A może z zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Masz pracę, dom, obowiązki, ludzi, którzy na Ciebie liczą. Tylko Ty sama coraz częściej czujesz, że nie masz już siły być tą, która ze wszystkim sobie poradzi.
„Powinnam przecież dać radę”
Wiele kobiet, z którymi spotykam się w gabinecie, przez długi czas próbuje poradzić sobie samodzielnie.
Jeszcze trochę wytrzymam.
Jeszcze tylko ten trudniejszy okres.
Jak odpocznę, będzie lepiej.
Inni mają gorzej.
Nie mogę przecież narzekać.
Problem w tym, że czasami nie potrzebujemy bardziej się starać. Potrzebujemy zatrzymać się i przyjrzeć temu, co się z nami dzieje.
Przewlekły stres, przeciążenie, lęk czy poczucie bezradności często narastają powoli. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Aż w pewnym momencie orientujesz się, że coraz mniej jest w Twoim życiu Ciebie.
Kryzys nie oznacza porażki
Kryzys życiowy często kojarzy się z czymś, co należy jak najszybciej naprawić. Tymczasem może być również momentem, w którym dotychczasowy sposób funkcjonowania przestaje działać.
To, co wcześniej pomagało Ci radzić sobie z trudnościami, może już nie wystarczać.
Możesz mieć poczucie, że utknęłaś. Możesz nie wiedzieć, czego właściwie potrzebujesz. Możesz jednocześnie czuć złość, smutek, lęk, zmęczenie i poczucie winy.
I nie oznacza to, że coś jest z Tobą nie tak.
Oznacza to, że znalazłaś się w sytuacji, która jest dla Ciebie trudna.
Nie musisz od razu wiedzieć, co dalej
Jedną z rzeczy, które często utrudniają szukanie pomocy, jest przekonanie, że najpierw trzeba samemu dać sobie radę.
„Nie wiem, co mi jest.”
„Nie umiem tego poukładać.”
„Nie wiem, o czym miałabym rozmawiać z psychologiem.”
Nie musisz wiedzieć.
Pierwsza konsultacja nie jest egzaminem. Nie musisz przychodzić z gotową diagnozą, listą problemów ani planem zmiany.
Możesz po prostu powiedzieć:
„Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale wiem, że nie czuję się dobrze.”
I od tego można zacząć.
Podczas spotkań przyglądamy się temu, co jest dla Ciebie obecnie najtrudniejsze. Rozmawiamy o myślach, emocjach i zachowaniach, które wpływają na Twoją sytuację, a także o zasobach, z których być może trudno Ci teraz korzystać.
Szukamy również niewielkich, realnych kroków, które mogą przybliżyć Cię do zmiany.
A jeśli nie potrafisz już postawić siebie na pierwszym miejscu?
Być może przez długi czas nauczyłaś się, że najpierw trzeba zadbać o wszystkich innych.
O partnera.
O dzieci.
O pracę.
O rodziców.
O dom.
A Ty?
Ty możesz poczekać.
Tylko że potrzeby i emocje nie znikają dlatego, że przez jakiś czas je odsuwamy. Czasami właśnie wtedy potrzebujemy szczególnie mocno wrócić do pytania:
„Czego ja właściwie potrzebuję?”
Nie po to, żeby nagle zmienić całe swoje życie.
Nie po to, żeby stać się kimś innym.
Ale po to, żeby ponownie usłyszeć siebie.
Mały krok też jest zmianą
Nie każda zmiana zaczyna się od wielkiej decyzji.
Czasami zaczyna się od odpoczynku bez poczucia winy. Od powiedzenia „nie”. Od rozmowy, której od dawna unikasz. Od przyznania przed samą sobą, że jest Ci trudno. Od poproszenia o pomoc. Od pierwszego spotkania z psychologiem.
W pracy szczególnie ważne jest dla mnie to, aby nie narzucać gotowych rozwiązań. Każda osoba ma swoją historię, doświadczenia, potrzeby i własne tempo.
Dlatego wspólnie szukamy drogi, która będzie zgodna z Tobą i możliwa do zastosowania w Twoim codziennym życiu.
Jeśli właśnie jesteś w takim miejscu
Jeżeli masz poczucie, że utknęłaś.
Jeżeli jesteś przemęczona, żyjesz w ciągłym napięciu albo trudno Ci odnaleźć się po ważnej zmianie.
Jeżeli coraz częściej czujesz, że potrzebujesz zatrzymać się i uporządkować to, co dzieje się w Twoim życiu — nie musisz czekać, aż będzie jeszcze trudniej.
Proszenie o wsparcie nie jest oznaką słabości.
Może być pierwszym krokiem do odzyskania spokoju, poczucia wpływu i kontaktu ze sobą.
Nie musisz radzić sobie z tym sama.